Na czym polega metoda D’Hondta​

  • RT 

Obowiązująca w 2019 roku metoda w wyborach do Sejmu daje zwycięzcom premię na poziomie 15-20%. Dla małych partii osiągających wynik 5-10% w skali kraju istnieje podwójne ryzyko porażki – bariera ogólnopolska i „ujemna” premia metody D’Hondta. Zawieranie koalicji jest jedyną metodą ocalenia przed dotkliwą porażką lub całkowitą klęską – mówi prof. Andrzej Hennel.

Victor D’Hondt, belgijski prawnik i matematyk, który żył w XIX wieku wymyślił swoją metodę przydzielania miejsc po wyborach bez użycia komputera. Metoda brzmi skomplikowanie, gdy czytamy Kodeks Wyborczy, ale w praktyce była prosta. Na stole kładziono wyniki głosowania na poszczególne partie czy grupy i wybierano najwyższy wynik. Przydzielano tej partii pierwszy mandat, po czym skreślano jej wynik i wpisywano połowę. Kartka wracała na stół i znów szukano najwyższego wyniku, który otrzymywał drugi mandat. Jeśli kartka z połówką była wybrana ponownie, to wpisywano jedną trzecią, potem jedną czwartą itd. Procedura trwała do wypełnienia wszystkich wolnych miejsc.

W naszym Kodeksie Wyborczym poza metodą D’Hondta występują jeszcze dwie ważne bariery. Ogólny wymagany limit 5% dla partii i 8% dla koalicji oraz wielkość okręgu wyborczego. Przy wyborach samorządowych okręgi są małe, kilkumandatowe. W konsekwencji na przykład w Sejmiku Łódzkim po zdobyciu 35% głosów PIS osiągnął bezwzględną większość, gdyż uzyskał jako premię dodatkowe 17%. Z kolei w wyborach do Parlamentu Europejskiego okręgiem, w którym dzieli się mandaty jest cała Polska (52 posłów) w konsekwencji wyniki są bliskie proporcjonalnych.

W wyborach do Sejmu mamy 41 okręgów o średniej liczbie 11 mandatów. Najmniejszym jest 7-mandatowy Okręg Częstochowski. Możemy zobaczyć, jak wyglądał wynik wyborów w 2015 roku:

Jak widać PIS osiągnął 36% plus 21% premii. Natomiast najlepszy wynik w 2015 roku PIS uzyskał w Okręgu Krakowskim:

Widać, że metoda D’Hondta daje w takim przepadku miażdżącą przewagę. Przykładem odwrotnego wyniku jest Okręg Poznański:

Tym razem premię 14% zdobyła PO. Generalnie z tych trzech przykładów widać wyraźnie, że rozdrobnienie zupełnie się nie opłaca. Cztery mniejsze partie zdobyły „resztki” z pańskiego stołu. Idąc w koalicji wygrałyby przygniatająco w Częstochowie i znacznie poprawiłyby wynik w Krakowie.

Reasumując, obowiązująca w 2019 roku metoda w wyborach do Sejmu daje zwycięzcom premię na poziomie 15-20%. Dla małych partii osiągających wynik 5-10% w skali kraju istnieje podwójne ryzyko porażki – bariera ogólnopolska i „ujemna” premia metody D’Hondta. Zawieranie koalicji jest jedyną metodą ocalenia przed dotkliwą porażką lub całkowitą klęską.

Autorem artykułu jest prof. Andrzej Hennel

Polub nas i śledź proszę:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *